Nie mylić z karpiem po żydowsku. Taki przepis jadano dawniej jako domowej roboty garmażerkę z karpia. Dobra wiadomość dla osób, które nie lubią galaretki. W przepisie nie ma żelatyny – tutaj nie chodzi o zrobienie galartu, że tak powiem, tylko o zimną przekąskę z pysznej ryby. Jest cytryna, jest trochę słodyczy – taka kuchnia jest jak marzenie!
2. Karp na zimno podawany. A oto coś dla amatorów zimnych przekąsek!
Dużego karpia po oczyszczaniu nasolić dobrze dniem pierwej. Ugotować smak (bulion) z potrzebnej do zanurzenia karpia ilości wody, włożyć krajanej w talarki włoszczyzny, korzeni i cebuli. Wymyć karpia z soli, włożyć w ten smak i gotować na wolnym ogniu, zalewając odrobiną zimnej wody, gdyby się zbyt prędko gotował. Jeżeli karp jest średniej wielkości, gotować go przez godzinę, jeżeli duży, przez półtorej.
Sos do niego zrobić następnym sposobem:
Roztopić w rondlu łyżkę masła, wlać łyżkę miodu, wsypać tyleż cukru, postawić na ogniu i rumienić na mocno brunatny kolor, wsypać w to następnie łyżkę mąki, wymięszać dobrze, wlać tyle smaku od ryby, żeby sos nie był zbyt rzadkim i dalej gotować, dodając szklankę wina, sporo rodzynków, szatkowanych migdałów, cukru według upodobania, skórki cytrynowej i dwie łyżki octu winnego, tak, żeby sos był kwaskowaty. Ułożyć potem karpia na długim półmisku, ubrać plasterkami cytryny, oblać tym sosem, posypać z wierzchu rodzynkami i migdałami i wynieść w chłodne miejsce dla zastudzenia.
Zostaw komentarz